24 sierpnia potężne trzęsienie ziemi zrównało z powierzchnią miasto Amatrice we Włoszech. Żywioł pochłonął ponad 300 ludzkich istnień.
Po ponad dwóch tygodniach od wypadku, ku ogromnemu zdziwieniu ratowników, udało się wyciągnąć spod gruzów dwa żywe koty.
Jeden z nich, imieniem Pietro, został namierzony przez właściciela, który wrócił na teren, gdzie dawniej stał jego dom, by sprawdzić, czy uda się uratować coś z dobytku. Mężczyzna usłyszał ciche miauczenie dobiegające z ruin. Wspólnie z ratownikami wydobyli Pietro, odwodnionego i wycieńczonego, ale żywego.
Drugi uratowany mruczek to Giorgiana. Jej właściciele zginęli w trzęsieniu ziemi, przeżyła tylko ich córka. I to ona właśnie uprosiła ekipę ratunkową o przeszukanie ruin domu w poszukiwaniu trzech kotów. Po kilku nieudanych podejściach w końcu usłyszano miauczenie. To była Giorgiana, też skrajnie odwodniona i słaba, ale cała i żywa.
Pietro i Giorgiana to są jedyne koty, które przeżyły trzęsienie ziemi we Włoszech. Do grona cudem ocalałych mruczków zaliczają się również Goia znaleziona po 5 dniach i jej siostra Carina, która spędziła pod gruzami aż 12 dni.