Aktualności
23 sierpnia 2019 3 minuty czytania

„Zwariowana kociara” to mit, który właśnie obalono

Aspołeczna, oderwana od rzeczywistości i do tego samotna? Naukowcy wzięli pod lupę mit „kociej matki-wariatki”.

zwariowana kociara

Każdy z nas zna stereotyp zgodnie z którym osoby (głównie kobiety), które deklarują gorącą miłość do kotów, mają problemy z poprawnym odbiorem rzeczywistości. „Zwariowana kociara”, „kocia matka-wariatka”, „stara panna z kotami”, „crazy cat lady”… Określeń jest wiele, ale sens zawsze ten sam. Czy rzeczywiście trzymanie w domu kotów negatywnie wpływa na psychikę? Zbadaniem tej sprawy zajęli się specjaliści.

„Zwariowana kociara” nie istnieje?

Tematem zainteresowali się naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. Chcąc raz na zawsze potwierdzić lub obalić popularny stereotyp, zespół zaprosił do udziału w badaniu ponad 500 opiekunów zwierząt domowych. Jego wyniki opublikowano w czasopiśmie naukowym Royal Society Open Science.

Testy były złożone – sprawdzano m.in., jak badani reagowali na sytuacje, w których zwierzętom dzieje się krzywda. Oceniano też ich kompetencje społeczne i stan zdrowia psychicznego. Werdykt? Brak jakichkolwiek związków pomiędzy zaburzeniami psychicznymi, a miłością do kotów. „Zwariowana kociara” to po prostu mit, który nie znajduje realnego odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Przebadani przez nas właściciele kotów pod względem doświadczeń w związkach i samopoczuciem psychicznym niczym nie różnili się od innych ludzi. Nasze ustalenia ani trochę nie pasują do stereotypu według którego kociarze mieliby częściej zmagać się z samotnością czy problemami psychicznymi – twierdzą naukowcy.

Do podobnego wniosku doszli badacze z Uniwersytetu Londyńskiego. W 2017 roku ogłosili, że nie udało im się znaleźć żadnych powiązań między faktem posiadania kota/kotów a rozwojem problemów psychicznych.

Kociarze i psiarze są bardziej empatyczni?

Przy okazji badania na jaw wyszły inne ciekawe kwestie. Okazało się, że właściciele psów i kotów reagowali bardziej emocjonalnie na takie odgłosy, jak skomlenie czy miauczenie niż ludzie, którzy nie mieli zwierząt. Mówiąc wprost: byli bardziej skłonni wczuć się w ich cierpienie, które wywoływało u nich niepokój.

Badacze podkreślają jednak, że najważniejszym odkryciem jest fakt, że zarówno ludzie mający pod opieką zwierzęta, jak i ci, którzy żyją bez nich w równym stopniu doświadczają problemów z obniżeniem nastroju. Mówiąc wprost, wszyscy od czasu do czasu bywają równie nieszczęśliwi i psy czy koty nie mają na to żadnego wpływu. Ewentualnie pozytywny – jako wierni towarzysze i przyjaciele.

No cóż, od zawsze wiedzieliśmy, że określenie „zwariowana kociara” to co najwyżej komplement 😉 Miło nam jednak móc napisać, że naukowcy są tego samego zdania.

 źródło: cnn.com

Interesuje Cię ta tematyka?

poingwinek
Aktualności

Pingwinek. Inteligent kociego świata

ah fei
Aktualności

Kot, który wygląda na wiecznie zbulwersowanego

kot przemytnik
Aktualności

Kot przemycał telefony do więzienia

Agata Kufel

Agata Kufel

Czytaj więcej
Udostępnij:
Data pierwszej publikacji: 23 sierpnia 2019

Newsletter

Lorem ipsum dolor sit amet consectetur. Aenean rutrum nisl amet diam et ut est eu morbi. 
Morbi nunc eros.

Zapisz się!

Chcesz otrzymywać wyjątkowe porady, newsy i historie na maila? Zapisz się na newsletter! (psst… mogą pojawić się też kody robatowe)