Porady
30 kwietnia 2019 4 minuty czytania

Wizyta z kotem w salonie piękności – czy to ma sens?

Jak grzyby po deszczu, zwłaszcza w dużych miastach, wyrastają salony piękności dla kotów i psów. Oferują całą gamę zabiegów przeznaczonych dla naszych pupili. Tylko czy to naprawdę jest im potrzebne?

Koty.pl
Koty.pl
Udostępnij:
salon piękności dla kotów

Salon piękności dla kotów – dziwactwo i fanaberia czy miejsce, które powinien odwiedzać każdy kociarz? Oceńcie sami.

Salon piękności dla kotów – katalog zabiegów

Na początek – co zwykle ma w swojej ofercie salon piękności dla kotów? Kąpiele pielęgnacyjne, układanie futerka, strzyżenie, trymowanie, rozczesywanie skołtunionej sierści oraz jej odżywianie (maseczki, serum regeneracyjne), perfumowanie, czyszczenie uszu i zębów – to najpopularniejsze zabiegi. Ceny? Od kilkudziesięciu do kilkuset złotych za zabieg, w zależności od jego rodzaju, wielkości kota, stanu oraz długości jego sierści.

W większości salonów za odpowiednią (niemałą!) dopłatą istnieje opcja zadbania o mruczka także po godzinach pracy salonu. Innymi słowy, na nasze specjalne życzenie – chociażby na kilka godzin przed zbliżającą się wystawą. Profesjonaliści dobierają rodzaj kosmetyków, typ zabiegu, a także doradzają, jak prowadzić codzienną pielęgnację mruczka.

Uszczęśliwianie na siłę czy niezbędny zabieg?

Salon piękności dla kotów czasem może być wybawieniem. Zwłaszcza w sytuacjach, gdy:

  • Wyszedłeś z mruczkiem na spacer i kot ubrudził sobie futerko błotem, a ty nijak nie jesteś w stanie samemu sobie z tym poradzić,
  • Przygarnąłeś kota z podwórka, a stan jego okrywy włosowej woła o pomstę do nieba,
  • Kociak potrzebuje regeneracji, na przykład po długiej chorobie, która doprowadziła jego futro do dużego osłabienia,
  • Masz do czynienia z wyjątkowo trudną w pielęgnacji rasą, zwłaszcza długowłosą, jak choćby maine coon czy kot perski.

Bywają też sytuacje kryzysowe, w których zabiegi ratują zdrowie kota. Przykładem może być historia mruczka, który wymknął się z domu i wrócił… cały oblany farbą do malowania płotów. O bezmyślności osoby, która mu to zrobiła, nie będziemy się rozpisywać. W taki momentach sama kąpiel nie wystarcza, a usunięcie zanieczyszczeń z sierści (poza wizytą u weterynarza) jest wręcz warunkiem koniecznym, by futrzak mógł przeżyć i wciąż normalnie funkcjonować.

Stres… na pewno jest!

Oczywiście, nie da się ukryć, że dla wielu kotów wizyta w takim salonie jest po prostu stresująca. O ile mruczek  wychował się w domowych pieleszach, nie jest kotem wychodzącym i dbasz o jego regularne szczotkowanie oraz podstawową pielęgnację – prawdopodobieństwo, że będzie potrzebna mu wizyta w profesjonalnym salonie, jest raczej niewielkie. Nie łudź się też, że kot doceni takie luksusy. Poza nielicznymi wyjątkami (znamy mruczki, które kochają masaże u profesjonalistów!), zabiegi raczej spowodują kocią dezaprobatę niż zachwyt. Nie mówiąc już o samym transporcie, który dla wielu czworonogów stanowi problem. Oczywiście, inaczej ma się kwestia w przypadku kotów wystawowych, od małego często przyzwyczajanych do tego typu zabiegów.

Dyskusyjna etycznie jest także kwestia używania środków uspokajających wobec nadpobudliwych czy dość agresywnych kotów. O ile w bardzo nielicznych sytuacjach, w których chodzi o zdrowie futrzaka, wydaje się być to uzasadnione, o tyle w innych przypadkach jest to po prostu przesada. Opinie na ten temat bywają podzielone. Oczywiście, żaden profesjonalny salon nie używa takich medykamentów bez poinformowania opiekuna oraz jego zgody.

Aspektów wizyt kotów w salon piękności jest zatem wiele. Czy bywacie ze pupilami w takich miejscach? Jeśli tak, to w jakich sytuacjach? Co sądzicie o zabiegach? Czekamy na wasze opinie.

Autor: Marta Martyniak

Interesuje Cię ta tematyka?

jak utrzymać czystość w kocim domu
Porady

8 sposobów na utrzymanie czystości w kocim domu

kot i słuchawki
Porady

Homeopatia – jak to działa?

kocięta i dorosły pies
Porady

Mam 3 letniego kundla. Jak mam przyzwyczaić Irenę do psa?

Newsletter

Lorem ipsum dolor sit amet consectetur. Aenean rutrum nisl amet diam et ut est eu morbi. 
Morbi nunc eros.

Zapisz się!

Chcesz otrzymywać wyjątkowe porady, newsy i historie na maila? Zapisz się na newsletter! (psst… mogą pojawić się też kody robatowe)